Na polskim rynku wydawniczym ukazała się właśnie mikropowieść Eki Kurniawana „Pies miauczy, kot szczeka” w przekładzie Karoliny Kaleciak, wydana nakładem Wydawnictwa Yumeka. To pozycja, która wzbudza mieszane uczucia – z jednej strony porusza ważne tematy, z drugiej pozostawia czytelnika z niedosytem.
Historia chłopca uwięzionego w religijnych i ojcowskich oczekiwaniach
Bohaterem opowieści jest nastoletni Sato Reang, mieszkaniec indonezyjskiej Jawy Zachodniej. Po obrzezaniu, które zgodnie z religijnym rytuałem wprowadza go w „poważny świat dorosłych”, chłopiec buntuje się przeciwko narzuconej pobożności. Męczą go modlitwy pięć razy dziennie, przerywające sen i zabawę, a także ograniczenia, których nie doświadczają jego rówieśnicy. Konflikt z ojcem narasta – niszczenie wymarzonej piłki czy spalenie wygranej na targu maskotki, uznanej za „grzeszną”, pogłębiają niechęć Sato. Chłopiec pragnie po prostu być sobą, wygłupiać się z kolegami i dojrzewać bez religijnego rygoru. Marzy o zerwaniu ojcowskiej smyczy, ale gdy nadarza się okazja, ojciec podąża za nim jak cień.
Recenzentka zwraca uwagę, że opowieść jest głosem przeciwko kontroli – zarówno religijnej, jak i rodzicielskiej – która zniewala i rodzi bunt. Zbyt długie „więzienie” budzi jednak także złość, frustrację i okrucieństwo.
Przewrotne zakończenie i narracyjny dwugłos
Największy problem recenzentki stanowi zakończenie, które wydaje się wręcz przewrotne. Zastanawia się, czy chodzi wyłącznie o tragiczne konsekwencje buntu, czy może o to, że cena buntu bywa zbyt wysoka, a posłuszeństwo zapewnia bezpieczeństwo. Możliwe też, że autor chce pokazać, iż Sato, uciekając przed opresją ojca, sam stosuje ją wobec innych. Opowieść zaczyna się dobrze, ale gdzieś po drodze traci tempo, by zaskoczyć nagłym finałem, który – zdaniem recenzentki – psuje spójny zamysł powieści i pozostawia wątki w zawieszeniu.
Ciekawym zabiegiem, choć niezbyt odkrywczym, jest narracyjny dwugłos w obrębie jednego rozdziału: pierwszoosobowa narracja Sato przeplata się z trzecioosobową, prezentującą bohatera w tym samym momencie. Sprawia to wrażenie, jakby Sato obserwował siebie z boku.
Brak świeżości i orientalnego smaczku
Recenzentka nie zgadza się z opinią, że powieść jest błyskotliwa i prowokacyjna – niczym jej nie zaskakuje, a podobne motywy można znaleźć w innych tytułach. Będzie to jednak ciekawe spotkanie dla kogoś, kto z motywem dojrzewania pod presją zniewalającego systemu spotyka się po raz pierwszy. Pod względem językowo-narracyjnym nie ma się do czego przyczepić.
Autorka recenzji żałuje, że indonezyjski kontekst jest ledwo widoczny – fabuła równie dobrze mogłaby rozgrywać się w Turcji, Indiach czy innej muzułmańskiej przestrzeni. Dodaje też, że jest tym bardziej niedopieszczona, ponieważ debiutancka powieść Kurniawana „Piękno to bolesna rana” należy do najlepszych książek, jakie czytała w życiu.
Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Yumeka.
Źródło: Wszystkie książki mówią
Fot. facebook.com

