Powrót do komunizmu po latach – tym razem ustami zwierząt
Na polskim rynku wydawniczym ukazała się w 2025 roku książka „Bajki o komunizmie” chorwackiej pisarki Slavenki Drakulić. Przekład na język polski przygotowali Katarzyna Taczyńska i Wojciech Tworek, a wydawcą jest Wydawnictwo KEW. Autorka znana jest z podejmowania trudnych tematów związanych z dziedzictwem bloku wschodniego, a tym razem sięgnęła po formę bajkową, by opowiedzieć o rzeczywistości komunistycznej.
Zwierzeta jako narratorzy – zabieg, który nie do końca przekonuje
W założeniu każda z opowieści ma być relacją o czasach komunizmu prowadzoną z perspektywy zwierzęcia. Jak relacjonuje recenzentka, która podzieliła się swoimi wrażeniami, spodziewała się klasycznych bajek, w których zwierzęta stają się maskami ludzkich cech, a system ukazany jest jako absurdalny i groteskowy. Rzeczywistość okazała się jednak inna – zwierzęca perspektywa nie zmienia wiele w obrazowaniu tamtych czasów i mogłaby równie dobrze należeć do ludzi.
Każde państwo ma swoją opowieść
Konstrukcja książki opiera się na pomyśle, by każda historia dotyczyła innego kraju dawnego bloku wschodniego. Drakulić zabiera czytelnika do współczesnych Niemiec, Polski, Czech, Chorwacji, Bułgarii, Węgier, Rumunii i Albanii, a punktem wyjścia każdej opowieści jest inny motyw. Pojawiają się między innymi krety opowiadające o murze berlińskim, kot generała Jaruzelskiego, mysz żyjąca wśród eksponatów Muzeum Komunizmu w Pradze, papuga Koki należąca do Josipa Tita, niedźwiedź tańczący dla wyznawcy Todora Żiwkowa, świnia tworząca przepis na węgierski gulasz, bezdomne psy z Bukaresztu czy notatki psychiatry leczącego „Towarzysza Kruka”.
Cień systemu i pytanie o grupę docelową
Recenzentka przyznaje, że autorka dobrze oddaje ciężar tamtych czasów – terror, przemoc, izolację i zniewolenie – a także dostrzega nostalgię za „starymi dobrymi czasami” oraz trwałe skutki systemu widoczne we współczesnych państwach postkomunistycznych. Zarzuca jednak książce brak świeżości i oryginalności formy. Zastanawia się też, do kogo właściwie adresowana jest ta pozycja. Dla czytelnika obytego z historią i pamiętającego czasy PRL-u oraz transformacji opowieści Drakulić nie przynoszą zaskoczenia.
„Doceniam, ale się nie zachwycam” – podsumowuje recenzentka.
Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa KEW i wpisuje się w nurt literatury podejmującej temat pamięci historycznej oraz dziedzictwa komunizmu w Europie Wschodniej.
Źródło: Wszystkie książki mówią
Fot. facebook.com

