Z okazji Dnia Edukacji Narodowej w mediach społecznościowych pojawił się poruszający wpis nauczycielki z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem, która jest również mamą. Zamiast tradycyjnych życzeń i wzmianek o kwiatach, autorka zdecydowała się poruszyć temat znacznie poważniejszy — odpowiedzialności dorosłego za dziecko, które codziennie przekracza próg klasy.
Dziecko przychodzi do szkoły z całym swoim światem
Autorka zwraca uwagę, że uczeń nie pojawia się w szkole wyłącznie po wiedzę. Przynosi ze sobą lęki, marzenia, niepewność, a czasem problemy, o których nigdy nie opowie. Często ma ogromną potrzebę, by ktoś go wreszcie zauważył. I staje przed nauczycielem — człowiekiem, który jednym zdaniem może dodać mu skrzydeł, ale też sprawić, że przez lata będzie wierzył, iż jest głupi, słaby i niewystarczający.
Dzieci zapominają, czego uczyliśmy je we wtorek na trzeciej lekcji. Ale potrafią przez całe życie pamiętać, jak się przy nas czuły.
Według autorki uczniowie pamiętają nauczyciela, który w nich uwierzył, gdy oni sami jeszcze nie potrafili. Pamiętają uśmiech, cierpliwość i dobre słowo. Ale pamiętają też upokorzenie, krzyk, ironiczny komentarz czy przewracanie oczami — bolesne uczucie, gdy dorosły daje dziecku do zrozumienia, że jest problemem.
Apel do nauczycieli, którym zgasła iskra
Autorka kieruje szczególne słowa do tych, którzy wchodzą do klasy z niechęcią, których drażnią dziecięce pytania, emocje i błędy, i którzy coraz częściej widzą w uczniach ciężar, a nie człowieka. Przyznaje, że zawód nauczyciela bywa wyczerpujący — kosztuje cierpliwości, energii i emocji, a nauczyciel ma prawo do gorszego dnia, łez i bezsilności.
Podkreśla jednak, że zmęczenie dorosłego nigdy nie powinno stawać się ciężarem dźwiganym przez dziecko. Uczeń nie jest winny temu, że system zawodzi, że obowiązków jest za dużo, a życie nie układa się po naszej myśli. To nie dziecko powinno płacić za frustrację dorosłego.
Bezpieczny dorosły zamiast idealnego nauczyciela
Zdaniem autorki nie każdy nauczyciel musi być idealny, ale każdy powinien być bezpiecznym dorosłym — takim, przy którym można się pomylić i nie zostać wyśmianym, który dostrzega wysiłek, a nie tylko wynik, i który zamiast mówić „z ciebie nic nie będzie”, potrafi powiedzieć: „spróbujmy jeszcze raz, pomogę”.
Nauczycielstwo to według niej coś więcej niż zawód — to codzienny wybór, jakim człowiekiem będziemy dla drugiego człowieka. Nie chodzi o wielkie gesty. Czasem wystarczy uklęknąć przy ławce i spokojnie wytłumaczyć coś po raz piąty, zauważyć smutek ukryty za niegrzecznym zachowaniem, powiedzieć „widzę, że dziś jest ci trudno”, a czasem po prostu uśmiechnąć się do dziecka, które od rana nie usłyszało ani jednego dobrego słowa.
Może nie zmienimy całego świata. Ale dla jednego dziecka możemy zmienić cały jego świat.
Życzenia na Dzień Edukacji Narodowej
Autorka życzy wszystkim nauczycielom nie tylko cierpliwości, siły i sukcesów zawodowych, ale przede wszystkim tego, by nigdy nie stali się dorosłymi, po których dzieci muszą się emocjonalnie podnosić. Apeluje o umiejętność przepraszania, gdy zawiedziemy, o dostrzeganie człowieka przed oceną, zachowania przed osądem i emocji przed karą.
Przypomina, że za każdą szkolną ławką siedzi czyjś cały świat, a za kilkanaście lat uczniowie być może nie będą pamiętać poszczególnych lekcji — ale będą pamiętać swoich nauczycieli. I oby na wspomnienie ich imienia na twarzach pojawiał się uśmiech, a nie smutek.
Największym sukcesem nauczyciela nie jest według niej uczeń z samymi piątkami, lecz młody człowiek, który wychodzi z klasy z większą wiarą w siebie, niż miał, gdy do niej wchodził.
Źródło: Early Stage Filia Wąbrzeźno I
Fot. facebook.com

